Tagi

, , ,

Otwierając moją szafkę z łakociami i alkoholami zauważyłam butelkę z przejrzystym malinowym trunkiem… Wzięłam ją do ręki, popatrzyłam na nią pod światło… Piękna! Odkorkowałam i w pokoju rozszedł się zapach słodki malin i orzeźwiającej cytryny… Wyciągnęłam kryształowy kieliszek i z namaszczeniem nalałam do niego różowego płynu. Spróbowałam łyk… i po moim ciele przeszedł dreszcz zadowolenia… Przed oczyma pojawił się obraz malinowego chruśniaka w górskiej dolinie, żar lejący się z nieba, kiedy zrywałam soczyste owoce. Smak bardzo dojrzałych malin i zapach wysuszonej upalnym słońcem ziemi… Lato gdzie jesteś? :) Zamknięte w szklanej butelce, czeka by w listopadowy wieczór rozbudzić wspomnienia o słońcu…

Jak zamknąć lato w butelce? :) Nic prostszego:

  • 3 kg malin
  • 2 litry wódki
  • 0,75 kg cukru
  • pół cytryny

Maliny wrzucić do dużego słoja (ja użyłam 7 litrowego), zasypujemy cukrem. Następnie zalewamy alkoholem i dokładnie zakręcamy słój. Odstawiamy w chłodne i ciemne miejsce na co najmniej cztery tygodnie. Co kilka dni „potrząsamy” słojem, aby pomóc rozpuścić się cukrowi. Po tym okresie przychodzi czas na filtrację – do tego będziemy potrzebować pieluchy z tetry oraz lejka. Zawartość słoja przelewamy przez pieluchę do dużego garnka/misy/dzbana. Owoce, które pozostały  nam na materiale wyciskamy dokładnie z soku i alkoholu. Filtrowanie wykonujemy przynajmniej dwa razy! Wyciskamy połówkę cytryny. Następnie malinówkę przy pomocy lejka przewalmy do butelek, które ponownie odstawiamy na PRZYNAJMNIEJ miesiąc. Nalewki mają to do siebie, że im dłużej odstoją, tym szlachetniejszy jest ich smak. Moja malinówka odczekała aż 3 miesiące, ale… warto było czekać!

Rozkosznych chwil! Karla